FAQ – Architektura Umysłu™
Tak. Hipnoza działa, a skuteczność hipnoterapii w określonych zastosowaniach potwierdzają badania naukowe. Hipnoza znajduje zastosowanie w pracy z bólem, stresem, lękiem, fobiami, nawykami, reakcjami emocjonalnymi i zmianą zachowania. Wykorzystuje się ją również do wzmacniania pewności siebie, koncentracji i przygotowania mentalnego do ważnych wydarzeń.
W 2019 roku Valentine i współpracownicy opublikowali metaanalizę 17 badań dotyczących hipnozy w pracy z lękiem. Wyniki wskazały na skuteczność hipnozy, szczególnie kiedy była łączona z innymi interwencjami psychologicznymi.
Zobacz badanie w PubMed – Valentine i in. (2019)
W tym samym roku Thompson i współpracownicy przeanalizowali 85 kontrolowanych badań eksperymentalnych dotyczących hipnozy i bólu. W grupie osób o wysokiej podatności na sugestie hipnotyczne odnotowano średnio 42% redukcji bólu w badanych warunkach.
Zobacz badanie w PubMed – Thompson i in. (2019)
Trening mentalny wykorzystuje się również w sporcie. Sportowcy pracują z koncentracją, wyobraźnią, reakcjami na presję i przygotowaniem do startu. Hipnoza jest jednym z narzędzi, które można wykorzystywać w takiej pracy.
W mojej pracy najważniejsza jest jednak możliwość zmiany automatycznych schematów, które kierują naszym zachowaniem.
Możesz doskonale wiedzieć, dlaczego się stresujesz, złościsz, potrzebujesz uznania albo wracasz do starego nawyku. A mimo to nadal reagować tak samo.
Bo samo zrozumienie problemu nie oznacza jeszcze zmiany reakcji, której twój mózg nauczył się przez lata.
Wyobraź sobie dziecko, które nauczyło się: „Muszę być najlepszy, żeby zasługiwać na uznanie”. Mija dwadzieścia czy trzydzieści lat. To dziecko jest już dorosłe. Osiąga sukcesy, realizuje kolejne cele, a mimo to ciągle czuje, że robi za mało.
To dziecko jest już dorosłe, ale stary schemat nadal działa. To nie musi być problem ambicji. To wyuczony sposób oceniania własnej wartości.
Dlatego w mojej pracy ważne jest odkrycie nie tylko tego, co wydarzyło się kiedyś, ale przede wszystkim tego, czego twój umysł nauczył się wtedy o tobie i świecie.
Hipnoterapię wykorzystuję do pracy ze stresem, lękiem, przekonaniami, nawykami, pewnością siebie, jedzeniem emocjonalnym i automatycznymi reakcjami.
Bo czasami doskonale wiesz, co chcesz zmienić. Potrzebujesz jeszcze nauczyć swój umysł, jak reagować inaczej.
Tak, hipnoza jest bezpieczna. I nie – nie można „utknąć” w hipnozie.
Ten mit pochodzi głównie z filmów i pokazów hipnozy scenicznej.
Hipnoza nie jest snem, utratą przytomności ani stanem, z którego hipnoterapeuta musi cię „wybudzić”.
Podczas hipnozy pozostajesz świadomy. Słyszysz mój głos, możesz rozmawiać, poruszać się, otworzyć oczy, zmienić pozycję albo w dowolnym momencie przerwać proces.
Podobnego stanu skupionej uwagi doświadczasz również w codziennym życiu. Na przykład kiedy tak bardzo wciągnie cię książka albo film, że przestajesz zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła. Albo kiedy jedziesz dobrze znaną trasą i później niewiele pamiętasz z samej drogi.
W hipnoterapii wykorzystujemy ten mechanizm celowo.
Zamiast przeskakiwać uwagą między telefonem, obowiązkami, tym, co wydarzyło się wczoraj, i tym, co czeka cię jutro, kierujesz ją tam, gdzie potrzebujemy pracować.
Kiedy pracuję z klientem, nie przejmuję nad nim kontroli. Pomagam mu skierować uwagę do wewnątrz i pracować z własnymi wspomnieniami, emocjami, wyobrażeniami, przekonaniami i automatycznymi reakcjami.
Hipnoterapeuta nie wkłada ci do głowy nowego programu. Pomaga ci zobaczyć program, który już tam działa — i go zmienić.
A co, jeśli podczas hipnoterapii online zerwie się połączenie?
Nic dramatycznego. Możesz po prostu otworzyć oczy, sprawdzić komputer albo pozostać przez chwilę w stanie rozluźnienia i naturalnie wrócić do zwykłej aktywności. Nie istnieje mechanizm, który mógłby cię „zamknąć” w hipnozie.
Nie oddajesz komuś swojego umysłu. Uczysz się korzystać z niego w inny sposób.
Nie. Podczas hipnozy nie tracisz kontroli. Hipnoterapeuta również nie może przejąć kontroli nad twoim umysłem i zmusić cię do zrobienia czegoś wbrew tobie.
Ten mit znamy przede wszystkim z filmów i pokazów hipnozy scenicznej. Hipnotyzer mówi „śpij”, człowiek zamyka oczy, a potem wygląda, jakby wykonywał każde polecenie.
Ale hipnoterapia tak nie działa.
Podczas hipnozy pozostajesz świadomy. Słyszysz, co mówię, możesz odpowiadać na pytania, powiedzieć „nie”, zmienić kierunek pracy, otworzyć oczy albo zakończyć sesję.
Hipnoza nie odbiera ci krytycznego myślenia ani twoich wartości.
W mojej pracy to szczególnie ważne. Bo ja nie mam wiedzieć za ciebie, co znajduje się w twojej głowie.
Mogę zadawać pytania, kierować twoją uwagę i pomagać ci dotrzeć do doświadczenia, emocji czy przekonania. Ale odpowiedź należy do ciebie.
Jeżeli pytam: „Kiedy pierwszy raz pamiętasz to uczucie?”, nie sugeruję ci, gdzie masz się znaleźć ani co powinieneś zobaczyć. To ty odkrywasz własne skojarzenia i doświadczenia.
Hipnoterapeuta nie steruje człowiekiem. Prowadzi proces.
A jeśli w którymś momencie powiesz: „Nie chcę tam iść”?
To nie jest przeszkoda, którą trzeba przełamać. To ważna informacja. Możemy sprawdzić, skąd bierze się ten opór, pracować inaczej albo po prostu się zatrzymać.
Celem hipnoterapii nie jest podporządkowanie cię sugestiom. Chodzi o wykorzystanie skupionej uwagi do rozpoznania własnych automatycznych reakcji, przekonań i schematów oraz pracy nad ich zmianą.
Bo dobrze prowadzona hipnoterapia nie polega na oddaniu kontroli. Polega na odzyskiwaniu wpływu na reakcje, które do tej pory uruchamiały się automatycznie.
Tak. Nie ma ludzi, którzy „nie wchodzą w hipnozę”. Są natomiast ludzie, którzy nie chcą współpracować z hipnoterapeutą – a to jest zupełnie inna sytuacja.
Hipnoza nie jest specjalnym stanem dostępnym tylko dla części osób. Stan skupionej uwagi jest czymś, czego naturalnie doświadczamy w codziennym życiu. Różnimy się sposobem, w jaki go doświadczamy, ale nie oznacza to, że jedna osoba „nadaje się do hipnozy”, a druga nie.
I tutaj warto zrozumieć jedną rzecz: hipnoza jest narzędziem do zmiany. Nie jest zmianą samą w sobie.
Nie chodzi więc o to, żeby wejść w jak najgłębszy trans, poczuć coś niezwykłego albo udowodnić sobie, że zostałeś zahipnotyzowany.
Chodzi o to, co możemy zrobić, wykorzystując ten stan.
Co więcej, żeby proces hipnotyczny się wydarzył, wcale nie musisz leżeć z zamkniętymi oczami.
Istnieje również hipnoza konwersacyjna, która może odbywać się podczas zwykłej rozmowy. Masz otwarte oczy, rozmawiasz, odpowiadasz na pytania i doskonale wiesz, co się dzieje.
Odpowiednio kierowana uwaga, język, wyobraźnia i skojarzenia mogą być częścią pracy hipnotycznej bez klasycznego wprowadzenia w trans.
Dlatego samo pytanie „Czy każdy może zostać zahipnotyzowany?” jest trochę mylące. Sugeruje, że hipnoterapeuta robi coś człowiekowi, a ten albo jest na to podatny, albo nie.
Tymczasem hipnoterapia jest procesem współpracy.
Ja prowadzę proces, ale pracujemy z twoim umysłem, twoimi doświadczeniami, reakcjami, przekonaniami i skojarzeniami.
Jeśli ktoś przychodzi wyłącznie po to, żeby udowodnić: „Mnie nie zahipnotyzujesz” i odrzuca każdą propozycję współpracy, nie oznacza to automatycznie, że jest odporny na hipnozę.
On po prostu nie współpracuje. A to jest totalnie inna bajka.
Nie musisz więc zastanawiać się, czy jesteś „podatny na hipnozę”. Znacznie ważniejsze jest to, czy jesteś gotowy wykorzystać hipnozę jako narzędzie do zmiany tego, z czym przychodzisz.
Hipnoza pozwala nam zejść głębiej – poza to, co już wiesz i rozumiesz świadomie – i pracować z tym, co zapisane jest w twojej podświadomości. Hipnoterapia wykorzystuje ten stan do zmiany.
Podczas hipnozy kierujesz uwagę do wewnątrz. Łatwiej skupić się na własnych wyobrażeniach, emocjach i reakcjach, zamiast analizować wszystko, co dzieje się wokół. W hipnoterapii wykorzystujemy tę skoncentrowaną uwagę do pracy z przekonaniami i schematami, które uruchamiają się automatycznie. Przez cały czas pozostajesz świadomy i masz wpływ na przebieg sesji.
Bo bardzo często problem wcale nie polega na tym, że czegoś nie rozumiesz. Możesz doskonale wiedzieć, dlaczego reagujesz w określony sposób. Wiedzieć, skąd bierze się twój stres. Rozumieć swoje dzieciństwo. Znać swoje schematy. Przeczytać dziesiątki książek. I nadal robić dokładnie to samo.
Dlaczego? Bo świadomie wiesz jedno, a stary kod zapisany głębiej nadal uruchamia coś innego.
Wyobraź sobie, że za każdym razem, kiedy ktoś cię krytykuje, natychmiast zaczynasz się tłumaczyć. Świadomie wiesz: „Nie muszę tego robić”. Ale reakcja już się wydarzyła.
W którymś momencie twój umysł nauczył się: krytyka → zagrożenie → broń się. I właśnie takie połączenia nazywam starym kodem.
Twój umysł przez całe życie zapisuje informacje. Uczy się na podstawie doświadczeń, emocji, powtarzających się sytuacji i tego, jakie znaczenie im nadałeś. Problem pojawia się wtedy, kiedy życie się zmienia, a kod pozostaje ten sam.
Masz 40 lat, ale w określonej sytuacji twój system nadal uruchamia rozwiązanie, którego nauczył się, kiedy miałeś 8, 15 czy 20.
I możesz sobie sto razy powiedzieć: „Nie muszę się już bać.” „Nie muszę wszystkim udowadniać swojej wartości.” „Mogę odpocząć.” „Jestem bezpieczny.”
A stary kod odpowiada: „Ja nauczyłem się czegoś innego.”
I właśnie tutaj zaczyna się hipnoterapia. W hipnozie świadomy, analizujący umysł przestaje być jedynym miejscem, z którego pracujemy. Schodzimy głębiej — do podświadomości, do zapisanych skojarzeń, emocji, przekonań i automatycznych reakcji.
Nie interesuje mnie tylko, co wydarzyło się kiedyś. Interesuje mnie przede wszystkim: czego twój umysł się wtedy nauczył? Bo właśnie to może nadal kierować twoim życiem dzisiaj.
I kiedy docieramy do starego kodu, możemy zrobić coś znacznie ważniejszego niż tylko go zrozumieć.
Możemy go zaktualizować.
Dlatego hipnoza jest dla mnie narzędziem do zmiany, a nie zmianą samą w sobie. Sam trans jest wejściem. Daje nam dostęp do poziomu, na którym możemy pracować z tym, co do tej pory uruchamiało się automatycznie.
I właśnie dlatego nazwałam swój sposób pracy Architekturą Umysłu™.
Nie walczę ze starym kodem. On powstał z jakiegoś powodu i kiedyś miał swoją funkcję. Sprawdzamy, co jest zapisane. Rozumiemy, dlaczego system działa właśnie tak. A potem robimy aktualizację do życia, które prowadzisz dzisiaj.
Bo kiedy zmieniasz kod pod spodem, nie musisz już przez cały czas walczyć z tym, co pojawia się na powierzchni.
Sesja hipnoterapii zaczyna się jeszcze zanim wejdziesz w hipnozę.
Przed pierwszą sesją wypełniasz ankietę. Dzięki niej mogę wcześniej lepiej zrozumieć twój problem, zobaczyć najważniejsze zależności i przygotować plan całego procesu oraz poszczególnych sesji. Nie zaczynamy więc od przypadkowego „zobaczymy, co dzisiaj wyjdzie”. Od początku wiem, nad czym pracujemy i dokąd zmierzamy.
Na początku samej sesji rozmawiamy. Chcę dokładnie zrozumieć, z czym przychodzisz, co chcesz zmienić i po czym poznasz, że ta zmiana rzeczywiście się wydarzyła. Dopiero później przechodzimy do hipnozy.
Prowadzę cię głosem krok po kroku. Zamykasz oczy, uwaga stopniowo przenosi się z tego, co dzieje się wokół, na to, co dzieje się wewnątrz. Myśli zwalniają, ciało często zaczyna się rozluźniać, a rzeczy, których na co dzień możesz nawet nie zauważać, stają się znacznie bardziej dostępne.
Co czuje się podczas hipnozy?
Każdy doświadcza jej trochę inaczej. Możesz poczuć głębokie rozluźnienie. Ciężkość albo przeciwnie – niezwykłą lekkość ciała. Ciepło. Mrowienie. Możesz mieć wrażenie, że czas płynie inaczej. Mogą pojawiać się obrazy, wspomnienia, emocje albo pojedyncze skojarzenia.
A możesz po prostu leżeć, słuchać mojego głosu i zastanawiać się: „To już? Jestem w hipnozie?”
Tak też może wyglądać hipnoza. Nie potrzebujesz widzieć kolorów, odpływać ani doświadczać spektakularnych rzeczy, żeby proces działał.
Dla mnie hipnoza przypomina trochę oglądanie filmu o sobie w kinie z kimś, komu ufasz.
Siedzisz i patrzysz na ekran. Wiesz, że jestem przy tobie. Słyszysz mój głos. Ty opowiadasz mi, co widzisz, a ja prowadzę cię dalej i podpowiadam, jakie masz możliwości.
Czasami po prostu oglądasz ten film z bezpiecznej odległości. Czasami wchodzisz w niego, żeby czemuś przyjrzeć się z bliska. Czasami rozmawiasz z młodszą wersją siebie.
A czasami kierujemy uwagę na to, co dzieje się właśnie teraz w twoim ciele, żeby rozpuścić stare napięcia, które trzymałeś przez wiele lat.
I co bardzo ważne – kiedy tam jesteś, nie musisz wszystkiego rozumieć.
Nie musisz analizować: „Dlaczego właśnie to zobaczyłem?”, „Co to oznacza?”, „Czy robię to dobrze?”. To dzieje się samo.
Podczas sesji możesz odpowiadać na moje pytania. Możesz przypominać sobie sytuacje, których świadomie nie łączyłeś z obecnym problemem. Możesz nagle zobaczyć zależność między czymś, co wydarzyło się wiele lat temu, a reakcją, która pojawia się dzisiaj.
Czasami pojawiają się emocje. Czasami zdziwienie. Czasami klient otwiera oczy i mówi: „O matka. Ja nigdy tego ze sobą nie połączyłam.”
I właśnie dlatego nie musisz wiedzieć przed sesją, gdzie leży źródło problemu. To nie jest egzamin, na który masz przyjść z gotową diagnozą.
Możesz przyjść i powiedzieć: „Wiem tylko, że ciągle jestem w napięciu.” „Nie potrafię odpocząć.” „W określonych sytuacjach kompletnie mnie odcina.” „Wiem, czego chcę, ale ciągle robię coś innego.”
Od tego zaczynamy.
Moim zadaniem podczas sesji hipnoterapii jest poprowadzić cię tak, żebyśmy mogli zejść głębiej niż to, co już o sobie wiesz, i znaleźć to, co naprawdę uruchamia daną reakcję.
Jedna sesja hipnozy może przynieść ulgę. Możemy rozluźnić ciało, puścić napięcie, zmienić sposób, w jaki reagujesz na konkretną sytuację. Ale jeżeli przez 20, 30 czy 40 lat twój umysł budował określony sposób funkcjonowania, byłoby z mojej strony szarlatanerią powiedzieć ci, że podczas jednej sesji zmienię całe twoje życie.
Dlatego pracuję w procesie 8 sesji hipnoterapii. I te osiem sesji nie jest przypadkowe.
Jeżeli nigdy wcześniej nie pracowałeś w hipnozie, na początku twój umysł i ciało muszą nauczyć się tego stanu. Musisz nauczyć ciało naprawdę się rozluźniać. Przestać kontrolować każdy sygnał. Pozwolić uwadze odłączyć się od tego, co dzieje się na zewnątrz, i skierować ją głębiej.
Im lepiej twój umysł zna ten stan, tym łatwiej możemy docierać do poziomu, na którym pracujemy ze starym kodem. I wtedy zaczyna się kolejny etap.
Twoja podświadomość nie przechowuje wyłącznie jednego przekonania, które wystarczy znaleźć, usunąć i po sprawie. Przez całe życie tworzyłeś sposoby reagowania, które w określonym momencie były ci do czegoś potrzebne.
Jeżeli jako dziecko nauczyłeś się, że krytyka oznacza zagrożenie, mogłeś nauczyć się natychmiast bronić, tłumaczyć, zamykać albo brać wszystko do siebie. Dzisiaj masz 40 lat i świadomie wiesz, że czyjaś krytyka nie oznacza katastrofy. Ale twój stary kod nadal może uruchamiać dokładnie tę samą reakcję.
Dlatego nie próbuję przykryć jej pozytywną sugestią. Docieramy do kolejnych warstw, rozbrajamy to, co kiedyś miało cię chronić, i aktualizujemy stare kody.
A pomiędzy sesjami dzieje się coś równie ważnego. Wracasz do swojego życia. Do pracy. Relacji. Dzieci. Partnera. Szefa. Sytuacji, które wcześniej uruchamiały stare reakcje. I sprawdzasz, co jest inaczej.
Sesje odbywają się raz w tygodniu właśnie dlatego, że twój umysł i ciało potrzebują czasu, żeby oswoić się z nowym sposobem funkcjonowania.
To trochę jak wejście latem do morza.
Robisz pierwszy krok i woda wydaje się lodowata. Ciało reaguje natychmiast. Wchodzisz trochę głębiej. Dajesz sobie chwilę. Po kilku minutach ta sama woda, która przed chwilą wydawała się nieprzyjemnie zimna, staje się czymś, w czym możesz swobodnie pływać.
Woda się nie zmieniła. Zmieniła się reakcja twojego organizmu.
Podobnie wygląda proces zmiany. Po każdej sesji dajemy twojemu systemowi czas, żeby zaczął funkcjonować w nowych warunkach. Na kolejnej sprawdzamy, co się zmieniło, co jeszcze się uruchamia i gdzie potrzebujemy zejść głębiej.
A ostatnim elementem jest utrwalenie. Bo trwała zmiana to również fizjologia mózgu. Kiedy zaczynasz myśleć, czuć i reagować inaczej, mózg uczy się nowych wzorców działania. Neuroplastyczność oznacza, że doświadczenie i powtarzanie mogą zmieniać siłę oraz organizację połączeń neuronalnych.
I na to potrzebujemy czasu.
Nie chcę, żebyś po jednej sesji powiedział: „Wow, było niesamowicie”, a trzy tygodnie później wrócił dokładnie do tego samego miejsca. Chcę, żebyś zauważył: „Kiedyś to mnie rozwalało. A teraz reaguję inaczej.”
Dlatego odpowiedź na pytanie „czy jedna sesja hipnozy wystarczy?” brzmi: Jeżeli chcesz poczuć ulgę albo popracować z konkretnym napięciem – jedna sesja może zrobić bardzo dużo.
Jeżeli chcesz zmienić stary kod, według którego funkcjonowałeś przez lata, potrzebujemy procesu.
Dlatego moja Architektura Umysłu™ obejmuje 8 sesji. Nie po to, żeby przez osiem tygodni rozmawiać o problemie. Po to, żeby go znaleźć, zejść do jego źródła, zaktualizować stary kod i dać twojemu umysłowi czas, żeby nauczył się działać inaczej.
Tak. Prowadziłam hipnoterapię zarówno stacjonarnie, jak i online i dzisiaj uważam, że hipnoza online działa co najmniej tak samo skutecznie jak hipnoza w gabinecie. Z mojego doświadczenia w wielu przypadkach działa nawet lepiej.
Dlaczego? Kiedy przychodzisz do gabinetu, wchodzisz trochę do innego świata. Gabinet staje się bańką.
Zostawiasz za drzwiami pracę, dom, obowiązki i wszystko, co dzieje się na zewnątrz. Możesz usiąść, zamknąć oczy i przez chwilę być całkowicie dla siebie. To jest bardzo przyjemne. Tylko później wychodzisz z tej bańki i wracasz do swojego życia.
A mnie zależy na czymś więcej. Chcę, żeby zmiana wydarzyła się właśnie tam, gdzie żyjesz na co dzień.
W domu, do którego codziennie wracasz. W fotelu, w którym odpoczywasz. Na kanapie, na której wieczorem leżysz. W przestrzeni, w której twój układ nerwowy funkcjonuje każdego dnia.
Podczas hipnoterapii online jesteś właśnie tam. Możesz wygodnie się ułożyć. Jesteś w znanym miejscu. Twoje ciało zna tę przestrzeń i łatwiej może się rozluźnić. Zakładasz słuchawki, zamykasz oczy i słyszysz mój głos bardzo blisko.
Jedna z moich klientek, która miała możliwość pracy ze mną również stacjonarnie, powiedziała mi kiedyś: „Magda, ja wolę na słuchawkach, bo wtedy słyszę twój głos w mojej głowie.”
I dokładnie rozumiem, co miała na myśli. Podczas hipnozy i tak najważniejsza część procesu odbywa się pod twoimi zamkniętymi powiekami. Nie potrzebuję siedzieć metr od ciebie ani trzymać cię za rękę. Potrzebuję widzieć cię, słyszeć i móc prowadzić cię przez cały proces.
Dlatego podczas sesji online mam cię na kamerze. Obserwuję twoje ciało i reakcje, które pojawiają się podczas transu. Ty słyszysz mnie przez słuchawki, a ja przez cały czas jestem z tobą i prowadzę sesję.
Potrzebujesz natomiast dwóch rzeczy: stabilnego połączenia z internetem i spokojnej przestrzeni, w której przez czas sesji nikt nie będzie ci przeszkadzał.
Hipnoterapia online ma jeszcze jedną przewagę, którą bardzo cenię. Po zakończeniu transu nie musisz natychmiast wstawać, wychodzić z gabinetu, wsiadać do samochodu i wracać do codzienności. Możesz zostać u siebie.
Po hipnozie często jesteś jeszcze bardzo rozluźniony. Możesz przez chwilę poleżeć, pobyć ze sobą, a czasami nawet przysnąć. Dajesz sobie przestrzeń, żeby spokojnie domknąć to, co wydarzyło się podczas sesji, zamiast natychmiast wracać do bodźców zewnętrznego świata.
A co, jeśli podczas hipnozy online zerwie się połączenie? To pytanie pojawia się bardzo często.
Nic niebezpiecznego się nie wydarzy. Jeżeli przestaniesz słyszeć mój głos, po pewnym czasie po prostu zauważysz, że coś się zmieniło i naturalnie wrócisz do pełnej uwagi. Ja w tym czasie ponownie się z tobą połączę.
Kiedy odzyskamy połączenie, nie zaczynamy wszystkiego od początku. Twoje ciało jest już rozluźnione, dlatego kilkoma sugestiami mogę bardzo szybko poprowadzić cię ponownie do stanu, w którym byliśmy, i kontynuujemy pracę.
Czy hipnoza online działa? Tak. Czy hipnoterapia online jest tak samo skuteczna jak w gabinecie? Z mojego doświadczenia – tak, a często nawet skuteczniejsza.
Pracowałam w obu formach i właśnie dlatego dzisiaj wybieram pracę online. Bo nie potrzebuję, żebyś czuł się dobrze tylko w moim gabinecie.
Chcę, żebyś nauczył się czuć inaczej w swoim własnym życiu.
Hipnoza i hipnoterapia mogą być wykorzystywane w pracy ze stresem, lękiem, bezsennością, fobiami, napięciem, overthinkingiem, zmianą nawyków i automatycznych reakcji. Ale to tylko jedna strona tego, do czego wykorzystuję hipnozę.
Bo nie zawsze przychodzisz do mnie z czymś, co potrafisz nazwać jako konkretny problem. Czasami po prostu czujesz: „Coś mnie blokuje.”
Wiesz, czego chcesz. Masz możliwości. Świadomie wszystko wydaje się poukładane. A jednak za każdym razem dochodzisz do pewnego miejsca i coś cię zatrzymuje.
Albo patrzysz na swoje życie i zauważasz, że zmieniają się dekoracje, ale historia ciągle jest ta sama.
Inny partner – podobna relacja. Inna praca – to samo napięcie. Nowy cel – ten sam moment, w którym zaczynasz się wycofywać. Inna sytuacja – ta sama reakcja.
Wtedy hipnoterapia pozwala mi pracować z tym, co znajduje się pod powierzchnią tego powtarzającego się schematu.
Hipnozę wykorzystuję również wtedy, kiedy problem jest bardzo konkretny.
Hipnoza na stres i napięcie pozwala pracować nie tylko nad rozluźnieniem, ale również nad reakcjami, które sprawiają, że twój organizm cały czas pozostaje w gotowości.
Hipnoza na lęk i fobie pozwala pracować z automatyczną reakcją uruchamianą przez konkretną sytuację, bodziec albo samo wyobrażenie tego, czego się boisz.
Hipnoza na bezsenność i problemy ze snem może być elementem pracy nad wyciszeniem umysłu i napięcia, które nie pozwala ci wieczorem odpuścić.
Hipnoza na zmianę nawyków pozwala pracować z tym, co uruchamia zachowanie, do którego ciągle wracasz, mimo że świadomie zdecydowałeś już, że chcesz robić inaczej.
Pracuję również z overthinkingiem – kiedy twój umysł nie potrafi się zatrzymać. Analizujesz jedną możliwość, potem drugą, potem wracasz do pierwszej. Im więcej myślisz, tym mniej masz jasności. Wtedy nie potrzebujesz kolejnych myśli. Potrzebujesz, żeby w głowie zrobiło się ciszej i klarowniej.
Ale hipnoza nie służy mi wyłącznie do pracy z tym, czego chcesz się pozbyć. Wykorzystuję ją również w treningu mentalnym.
Pracuję ze sportowcami, traderami i osobami, których wyniki zależą nie tylko od wiedzy czy umiejętności, ale również od tego, jak ich umysł działa pod presją.
Czasami potrzebuję, żeby twój umysł zwolnił. Czasami, żeby szybciej podejmował decyzje. Czasami, żeby przestał analizować wszystko dookoła i skupił się dokładnie na tym, co w danym momencie jest ważne.
Hipnozę wykorzystuję również do pracy z pewnością siebie, koncentracją, przygotowaniem mentalnym, osiąganiem celów i kotwiczeniem pożądanego stanu, tak żebyś nie tylko wiedział, czego chcesz, ale potrafił kierować w tę stronę swoją uwagę i działanie.
Bo czasami nie masz problemu. Masz po prostu za dużo otwartych kart w głowie.
Myśli, cele, możliwości, obowiązki, decyzje. Wszystko jest ważne jednocześnie i w efekcie trudno zobaczyć, dokąd właściwie chcesz iść.
Wtedy hipnoza może służyć nie do „naprawienia” ciebie, ale do uporządkowania tego, co już masz – żeby umysł stał się spokojniejszy, bardziej klarowny i pracował razem z tobą, zamiast ciągle ciągnąć cię w kilka różnych stron.
Dlatego na pytanie „na co pomaga hipnoza?” odpowiadam: zarówno na to, co chcesz zostawić za sobą, jak i na to, co chcesz dopiero zbudować.
Możemy pracować ze stresem, lękiem, bezsennością, fobią, nawykiem czy powtarzającym się schematem. Ale możemy też pracować nad koncentracją, pewnością siebie, spokojem, wynikiem, celem i tym, żeby twój umysł zaczął działać w sposób, którego potrzebujesz dzisiaj.
Jeżeli masz już doktorat z samego siebie, wiesz wszystko o swoim dzieciństwie, rozumiesz swoje schematy, potrafisz powiedzieć, skąd się wzięły – a mimo to nadal reagujesz dokładnie tak samo – to jest moment, w którym warto sięgnąć po hipnoterapię.
Bo wiedza o sobie jest ważna. Czasami potrzebujemy coś zrozumieć, nazwać i poukładać, żeby nasz logiczny umysł w końcu powiedział: „Okej. Teraz rozumiem, dlaczego jestem taki.” Tylko że zrozumienie nie zawsze oznacza zmianę.
Możesz doskonale wiedzieć, dlaczego krytyka tak bardzo cię dotyka – i nadal czuć ścisk w brzuchu, kiedy ktoś cię skrytykuje. Możesz wiedzieć, dlaczego nie potrafisz odpoczywać – i nadal mieć poczucie winy, kiedy siadasz na kanapie.
Możesz rozumieć zachowanie swoich rodziców, znać ich historię i wiedzieć, dlaczego traktowali cię właśnie w taki sposób – a jedno ich zdanie nadal może uruchamiać w tobie dokładnie tę samą reakcję co dwadzieścia lat temu.
Możesz wiedzieć bardzo dużo. A twój stary kod nadal może działać dokładnie tak samo.
I właśnie tutaj dla mnie zaczyna się różnica między samym rozumieniem problemu a pracą nad jego zmianą.
Oczywiście psychoterapia również może prowadzić do głębokich zmian. Istnieją różne podejścia i metody pracy, a hipnoterapia nie musi być dla nich alternatywą. Może być również ich uzupełnieniem.
Różnica polega przede wszystkim na tym, jak ja pracuję.
W Architektura Umysłu™ wykorzystuję hipnozę, żeby pracować z reakcjami, które uruchamiają się automatycznie, często zanim zdążysz świadomie pomyśleć, co właściwie się wydarzyło.
Dlatego w hipnoterapii mniej interesuje mnie wtedy to, co jeszcze możesz mi opowiedzieć o swoim problemie. Bardziej interesuje mnie: Co dzieje się z tobą w sytuacji, którą chcesz zmienić? Jak reaguje twoje ciało? Jakie emocje pojawiają się automatycznie? Co robisz, chociaż świadomie wiesz, że nie chcesz już tego robić? Co uruchamia się szybciej, niż zdążysz to przeanalizować?
Bo właśnie tam pracujemy. Hipnoterapia nie polega dla mnie na kolejnym zrozumieniu siebie. Moja praca polega na zmianie sposobu, w jaki funkcjonujesz w świecie.
Chcę, żebyś nie tylko rozumiał, dlaczego reagujesz lękiem – ale zaczął reagować spokojniej. Nie tylko wiedział, dlaczego nie śpisz – ale zaczął się wysypiać.
Nie tylko rozumiał, dlaczego zachowanie rodziców tak bardzo na ciebie wpływa – ale potrafił na nich patrzeć, wiedzieć, dlaczego są tacy, jacy są, i jednocześnie mieć spokój w sobie. Nie tylko wiedział, skąd pochodzi twój schemat – ale przestał go powtarzać.
Dlatego pytanie „psychoterapia czy hipnoterapia?” nie musi oznaczać wyboru jednej metody przeciwko drugiej. Dla mnie ważniejsze pytanie brzmi: Czego potrzebujesz na tym etapie?
Jeżeli potrzebujesz jeszcze coś zrozumieć, nazwać, zobaczyć z innej perspektywy – być może właśnie tego potrzebuje teraz twój świadomy umysł.
Ale jeżeli zrobiłeś już wszystko. Przeczytałeś książki. Przeanalizowałeś dzieciństwo. Rozumiesz rodziców. Znasz swoje mechanizmy. Potrafisz właściwie sam sobie wyjaśnić, dlaczego zachowujesz się właśnie tak.
I patrzysz na swoje życie i myślisz: „Ja to wszystko wiem. Tylko dlaczego nadal robię dokładnie to samo?”
To jest moment, w którym sama wiedza już ci nie wystarcza. I to jest moment na hipnoterapię.